1) Ostatnia podróż i pogarszający się stan zdrowia C.T. Russella
Jesienią 1916 roku Charles Taze Russell miał 64 lata. Od dłuższego czasu zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi, głównie z ciężkim zapaleniem pęcherza moczowego i nerek (co ostatecznie doprowadziło do śmiertelnej mocznicy). Mimo wyraźnego osłabienia i rad lekarzy, by odpoczął, na początku października wyruszył w intensywną trasę z wykładami po zachodnich i południowych stanach USA.
Podczas tej podróży towarzyszył mu jego osobisty sekretarz, Menta Sturgeon, który później zrelacjonował ostatnie dni „Pastora” (jak nazywali Russella jego zwolennicy). Stan zdrowia prezesa pogarszał się z dnia na dzień. Podczas swojego ostatniego publicznego wystąpienia w Los Angeles (29 października) Russell był już tak słaby, że nie miał siły stać. Zmuszony był wygłosić swoje przemówienie na siedząco, po czym podjęto decyzję o przerwaniu trasy i natychmiastowym powrocie do siedziby głównej w Brooklynie (Nowy Jork).
Ostatnie chwile w pociągu (31 października 1916 r.)
W drodze powrotnej, jadąc pociągiem ekspresowym linii Santa Fe, stan Russella stał się krytyczny.
-
Miejsce śmierci: Zmarł we wczesnych godzinach popołudniowych, gdy pociąg znajdował się w pobliżu miejscowości Pampa w stanie Teksas.
-
Wydarzenia bezpośrednio przed śmiercią: Według relacji Menty Sturgeona, w swoich ostatnich godzinach Russell zachował przytomność umysłu, choć cierpiał z powodu bólu. Jednym z najbardziej znanych, a zarazem nietypowych szczegółów z tego dnia, była jego prośba skierowana do sekretarza. Russell poprosił Sturgeona, aby ten z prześcieradła uformował dla niego prowizoryczną „rzymską togę”. Wyjaśnił, że chce umrzeć z godnością.
-
Ostatnie słowa: Sturgeon wspominał, że niedługo przed utratą przytomności Russell polecił mu, aby przekazał współpracownikom w Nowym Jorku jego miłość. Zmarł niedługo potem.
Reakcja społeczności – Szok i paraliż
Śmierć Russella wywołała ogromny wstrząs w szeregach Badaczy Pisma Świętego. Wynikało to z kilku kluczowych czynników:
-
Charyzmatyczny autorytet: Russell nie był tylko administratorem; był niekwestionowanym liderem duchowym, głównym pisarzem, wydawcą „Strażnicy” i autorem sześciotomowych Wykładów Pisma Świętego. Dla wielu członków ruchu był „wiernym i roztropnym niewolnikiem” z Ewangelii Mateusza (później organizacja odeszła od przypisywania tego tytułu jednostce).
-
Niespełnione oczekiwania eschatologiczne: Wielu Badaczy Pisma Świętego wierzyło, że Russell dożyje momentu, w którym cały Kościół (prawdziwi chrześcijanie) zostanie „uwielbiony”, czyli zabrany do nieba, co miało nastąpić tuż po zakończeniu Czasów Pogan (1914 r.). Jego fizyczna śmierć w 1916 roku wymagała nagłej rewizji tych oczekiwań teologicznych.
-
Brak wyraźnego następcy: Russell świadomie nie wyznaczył jednej osoby na swojego następcę, obawiając się stworzenia hierarchii przypominającej papiestwo. Jego testament rozpraszał władzę (co doprowadziło do powołania wspomnianych wcześniej komitetów).
Pogrzeb i miejsce spoczynku
Ciało Russella zostało przetransportowane do Nowego Jorku, a następnie do Pittsburgha w stanie Pensylwania, gdzie ruch miał swoje pierwotne korzenie. Został pochowany na cmentarzu Rosemont United w dzielnicy North Hills w Pittsburghu.
W 1919 roku w pobliżu jego grobu Towarzystwo Strażnica wzniosło duży pomnik w kształcie piramidy (Russell interesował się piramidologią, wierząc, że Wielka Piramida w Gizie była „Biblią w Kamieniu” i potwierdzała chronologię biblijną). Choć sam Russell spoczywa pod tradycyjnym nagrobkiem, piramida ta przez dekady była charakterystycznym punktem, dopóki z inicjatywy organizacji nie została rozebrana we wrześniu 2021 roku.
Gdy informacja o śmierci Russella dotarła do Brooklynu (siedziby głównej zwanej Betel), w organizacji zapanowała konsternacja. Russell był nie tylko prezesem, ale faktycznym właścicielem i redaktorem niemal wszystkiego, co publikowano. Z prawnego punktu widzenia korporacja stanęła przed widmem paraliżu decyzyjnego.
2) Testament brata Russella: Johnson vs Rutherford
Testament Charlesa Taze’a Russella (sporządzony 29 czerwca 1907 roku) jest kluczowym dokumentem historycznym dla Badaczy Pisma Świętego i Świadków Jehowy. Został on opublikowany w „Strażnicy” (The Watch Tower) z 1 grudnia 1916 roku (wydanie angielskie), krótko po jego śmierci.
Poniżej znajduje się pełna treść testamentu, przetłumaczona na język polski:
Testament Charlesa Taze’a Russella
W ciągu ostatnich lat wielokrotnie ofiarowywałem TOWARZYSTWU STRAŻNICA BIBLIJNE I TRAKTATOWEMU wszystkie swoje dobra osobiste, z wyjątkiem niewielkiej kwoty na koncie bankowym w wysokości około dwustu dolarów w Exchange National Bank w Pittsburghu, która to kwota zostanie słusznie przekazana mojej żonie, jeśli mnie przeżyje. Teraz mam do przekazania jedynie miłość i chrześcijańskie dobre życzenia wszystkim drogim członkom Rodziny Domu Biblijnego – i wszystkim innym drogim współpracownikom w pracy Żniwnej – tak, wszystkim domownikom wiary w każdym miejscu, którzy wzywają imienia Pana Jezusa jako swojego Odkupiciela.
Jednakże, biorąc pod uwagę fakt, że przekazując czasopismo „Strażnica Syjonu”, „Starą Księgę Teologiczną” oraz prawa autorskie do książek „Studiów Pisma Świętego Millenium Dawn” i różnych innych broszur, śpiewników itp., Towarzystwu Strażnica Biblijna i Traktatowa, uczyniłem to z wyraźnym zrozumieniem, że będę miał pełną kontrolę nad wszystkimi interesami tych publikacji za mojego życia, a po mojej śmierci będą one prowadzone zgodnie z moimi życzeniami. Niniejszym przedstawiam wspomniane życzenia – moją wolę w ich sprawie – w następujący sposób:
PIĘCIOOSOBOWY KOMITET REDAKCYJNY
Zarządzam, aby cała odpowiedzialność redakcyjna Strażnicy Syjonu spoczywała w rękach komitetu złożonego z pięciu braci, których napominam do wielkiej staranności i wierności Prawdzie. Wszystkie artykuły publikowane na łamach „Strażnicy Syjonu” powinny uzyskać bezwarunkową aprobatę co najmniej trzech z pięcioosobowego komitetu. Nalegam, aby w przypadku, gdy jakakolwiek sprawa zatwierdzona przez trzech członków okaże się lub będzie uznana za sprzeczną z poglądami jednego lub obu pozostałych członków komitetu, artykuły takie zostaną odłożone na trzy miesiące przed publikacją, aby w miarę możliwości zachować jedność wiary i więzy pokoju w redakcji czasopisma.
Nazwiska członków Komitetu Redakcyjnego (z ewentualnymi zmianami) będą publikowane w każdym numerze czasopisma – ale nie będzie w żaden sposób wskazywane, kto napisał poszczególne artykuły publikowane w czasopiśmie. Wystarczy, że zostanie uznany fakt, iż artykuły zostały zaakceptowane przez większość komitetu.
Ponieważ Towarzystwo zobowiązało się wobec mnie, że nie będzie wydawać żadnych innych czasopism, wymaga się również, aby Komitet Redakcyjny nie pisał dla innych wydawnictw ani nie był z nimi w żaden sposób ani w żadnym stopniu powiązany. Moim celem w tych wymaganiach jest ochrona komisji i czasopisma przed wszelkim duchem ambicji, pychy lub przywództwa, a także zapewnienie, aby Prawda była uznawana i doceniana za jej własną wartość, a Pan mógł być w szczególności uznawany za Głowę Kościoła i Źródło Prawdy.
Kopie moich niedzielnych kazań, publikowanych w dziennikach przez kilka lat, zostały zachowane i mogą być wykorzystane jako materiał redakcyjny dla „Strażnicy” lub nie, według uznania komitetu, jednak moje nazwisko nie będzie do nich dołączone ani nie będzie w żaden sposób wskazywane w odniesieniu do autorstwa.
Osoby wymienione poniżej jako członkowie Komitetu Redakcyjnego (z zastrzeżeniem ich akceptacji) są przeze mnie uważane za całkowicie lojalne wobec doktryn Pisma Świętego – a zwłaszcza doktryny Okupu – że nie ma akceptacji u Boga ani zbawienia do życia wiecznego poza wiarą w Chrystusa i posłuszeństwem Jego Słowu i jego duchowi. Jeśli ktokolwiek z wyznaczonych osób w dowolnym momencie znajdzie się w niezgodzie z tym postanowieniem, będzie gwałcił swoje sumienie, a tym samym popełniał grzech, jeśli pozostanie członkiem Komitetu Redakcyjnego – wiedząc, że takie postępowanie byłoby sprzeczne z duchem i intencją tego postanowienia.
Komitet Redakcyjny jest samowystarczalny, w tym sensie, że w przypadku śmierci lub rezygnacji jednego z członków, obowiązkiem pozostałych będzie wybranie jego następcy, aby czasopismo nigdy nie ukazywało się bez pełnego, pięcioosobowego Komitetu Redakcyjnego. Nakazuję powołanemu komitetowi wielką ostrożność w wyborze innych osób do swojego grona – czystość życia, jasność w Prawdzie, gorliwość dla Boga, miłość do braci i wierność Odkupicielowi powinny być wyróżniającymi cechami osoby wybranej. Oprócz pięciu osób powołanych do komitetu, wskazałem pięć innych, spośród których wolałbym, aby dokonano wyboru na wszelkie wakaty w Komitecie Redakcyjnym, zanim przeprowadzę ogólny wybór – chyba że w międzyczasie, między sporządzeniem niniejszego testamentu a moją śmiercią, wydarzy się coś, co wskazywałoby na to, że te osoby są mniej pożądane, a inne bardziej pożądane do obsadzenia wspomnianych wakatów. Nazwy Komitetu Redakcyjnego są następujące:
WILLIAM E. PAGE,
WILLIAM E. VAN AMBURGH,
HENRY CLAY ROCKWELL,
EW BRENNEISEN,
FH ROBISON.Nazwiska pięciu osób, które proponuję jako prawdopodobnie najbardziej odpowiednie do obsadzenia wakatów w Komitecie Redakcyjnym, są następujące: AE Burgess, Robert Hirsh, Isaac Hoskins, Geo. H. Fisher (Scranton), JF Rutherford, dr John Edgar.
Poniższe ogłoszenie będzie się ukazywać w każdym numerze STRAŻNICY, a po nim nazwiska Komitetu Redakcyjnego:
KOMITET REDAKCYJNY STRAŻNICY SYJONU
Niniejsze czasopismo jest wydawane pod nadzorem Komitetu Redakcyjnego, z którego co najmniej trzy osoby muszą przeczytać i zaakceptować jako PRAWDĘ każdy artykuł ukazujący się w tych kolumnach. Nazwiska obecnie działającego Komitetu to: (nazwiska zostaną podane później).
Jeśli chodzi o wynagrodzenia, uważam za rozsądne utrzymanie dotychczasowej polityki Towarzystwa w zakresie wynagrodzeń – że nie będą one wypłacane; że osobom, które w jakikolwiek sposób służą Towarzystwu lub jego działalności, należy przyznać jedynie rozsądne zwroty kosztów. Zgodnie z polityką Towarzystwa, proponuję, aby środki na Komitet Redakcyjny, lub na trzy aktywnie zaangażowane osoby, obejmowały nie więcej niż pokrycie kosztów wyżywienia i schronienia oraz dziesięć dolarów miesięcznie, z uwzględnieniem umiarkowanego dodatku na utrzymanie żony, dzieci lub innych osób zależnych od nich, jaki Zarząd Towarzystwa uzna za właściwy, sprawiedliwy i rozsądny – że nie będzie żadnych środków na odkładanie pieniędzy.
Pragnę, aby KWARTALNIK OLD THEOLOGY QUARTERLY ukazywał się nadal, w miarę możliwości dystrybucji i przepisów prawa, oraz aby jego numery składały się z przedruków starych wydań „STRAŻNICY” lub fragmentów moich wykładów, ale żadne nazwisko nie pojawiało się w związku z tą sprawą, chyba że wymaga tego prawo.
Moim życzeniem jest, aby te same zasady obowiązywały w odniesieniu do publikacji niemieckich, francuskich, włoskich, duńskich i szwedzkich oraz wszelkich innych publikacji zagranicznych kontrolowanych lub wspieranych przez WATCH TOWER BIBLE AND TRACT SOCIETY.
Chcę, aby egzemplarz niniejszego pisma został wysłany do każdego, kogo nazwisko pojawiło się powyżej jako członka Komitetu Redakcyjnego lub na liście, z której inni członkowie tego komitetu mogą zostać wybrani do obsadzenia wakatów, a także do każdego członka Zarządu WATCH TOWER BIBLE AND TRACT SOCIETY. Należy to uczynić natychmiast po otrzymaniu zgłoszenia o mojej śmierci, tak aby w ciągu tygodnia, jeśli to możliwe, osoby wymienione jako członkowie Komitetu Redakcyjnego mogły się z nimi skontaktować, a ich korespondencja powinna być kierowana do Wiceprezesa WATCH TOWER BIBLE AND TRACT SOCIETY – niezależnie od tego, kto w tym czasie sprawuje to stanowisko. Odpowiedzi osób wyznaczonych do udziału w dyskusji powinny być rzeczowe, wskazujące na akceptację lub odrzucenie określonych postanowień i warunków. Każdej osobie, która może przebywać poza miastem lub na wsi, należy wyznaczyć rozsądny termin. Tymczasem pozostali członkowie komitetu, w składzie co najmniej trzech osób, będą działać w charakterze redaktorów. Obowiązkiem zarządu Towarzystwa jest zapewnienie niezbędnych udogodnień tym członkom Komitetu Redakcyjnego i wspieranie ich w pełnieniu obowiązków w każdy możliwy sposób, zgodnie z podjętymi ze mną zobowiązaniami w tej sprawie.
Przekazałem już na rzecz Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego „Strażnica” wszystkie moje udziały z prawem głosu, oddając je w ręce pięciu Powierników, w następującym składzie: S. E. Louise Hamilton, S. Almeta M. Nation Robison, S. JG Herr, S. C. Tomlins, S. Alice G. James.
Członkowie Zarządu będą pełnić swoje funkcje dożywotnio. W przypadku śmierci lub rezygnacji, następcy zostaną wybrani przez Zarząd i Komitet Redakcyjny Towarzystwa Strażnica oraz pozostałych Członków Zarządu po modlitwie o Boże przewodnictwo.
Niniejszym zapewniam możliwość impeachmentu i usunięcia z Komitetu Redakcyjnego każdego członka, który okaże się niegodny tego stanowiska z powodu zaniedbań doktrynalnych lub moralnych, w następujący sposób:
Co najmniej trzech członków Zarządu musi jednomyślnie wnieść oskarżenie o impeachment, a Komisja Osądzająca w tej sprawie będzie składać się z członków Zarządu Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego Towarzystwa Strażnica oraz pięciu członków Zarządu kontrolujących moje udziały z prawem głosu, a także z Komitetu Redakcyjnego, z wyjątkiem oskarżonego. Spośród tych szesnastu członków co najmniej trzynastu musi popierać impeachment i usunięcie, aby wszczęto postępowanie.
WSKAZÓWKI DOTYCZĄCE POGRZEBU
Pragnę zostać pochowany na działce należącej do naszego Towarzystwa, na Cmentarzu Zjednoczonym w Rosemont, a wszelkie szczegóły dotyczące ceremonii pogrzebowej pozostawiam pod opieką mojej siostry, pani MM Land, i jej córek, Alice i May, lub tych z nich, które mnie przeżyją, z pomocą, radą i współpracą braci, jeśli o to poproszą. Zamiast zwykłej mowy pogrzebowej proszę, aby zorganizowano kilka przemówień braci, przyzwyczajonych do publicznych wystąpień, aby nabożeństwo było bardzo proste i niedrogie oraz aby odbyło się w kaplicy Domu Biblijnego lub w innym miejscu, które zostanie uznane za równie lub bardziej odpowiednie.
MOJE DZIEDZICTWO MIŁOŚCI
Drogiej rodzinie „Bethel”, całej i każdej z osobna, pozostawiam najlepsze życzenia, życząc im błogosławieństwa Pana, które wzbogaca i nie dodaje smutku. To samo rozciągam w jeszcze szerszym zakresie na całą rodzinę Pana na każdym miejscu – a zwłaszcza na tych, którzy radują się Prawdą Żniwa. Błagam was wszystkich, abyście nadal czynili postępy i wzrastali w łasce, w wiedzy, a przede wszystkim w miłości – wielkim owocu Ducha w jego różnorodnych formach. Napominam do łagodności, nie tylko wobec świata, ale także wobec siebie nawzajem; do cierpliwości wobec siebie nawzajem i wobec wszystkich ludzi, do łagodności wobec wszystkich, do braterskiej uprzejmości, do pobożności, do czystości. Przypominam wam, że wszystkie te rzeczy są nam niezbędne, niezbędne do osiągnięcia obiecanego Królestwa, i że Apostoł zapewnił nas, że jeśli będziemy to czynić, nigdy nie upadniemy, lecz że „w ten sposób zostanie nam obficie dane wejście do wiecznego Królestwa naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa
”. Pragnę, aby ta moja ostatnia wola i testament zostały opublikowane w numerze „STRAŻNICY” po mojej śmierci.
Moją nadzieją dla siebie, jak i dla całego drogiego Izraela Bożego, jest to, że wkrótce spotkamy się, by już się nie rozstać, w Pierwszym Zmartwychwstaniu, w obecności Mistrza, gdzie na wieki panuje pełnia radości. Będziemy usatysfakcjonowani, gdy obudzimy się na Jego podobieństwo –
„Przemienieni z chwały w chwałę”.
(Podpis) CHARLES TAZE RUSSELL.
OPUBLIKOWANO I OGŁOSZONO W OBECNOŚCI ŚWIADKÓW, KTÓRYCH IMIONA SĄ ZAŁĄCZONE:
MAE F. LAND,
M. ALMETA NATION,
LAURA M. WHITEHOUSE.SPORZĄDZONO W ALLEGHENY, PA., DNIA DWUDZIESTEGO DZIEWIĘĆDZIESIĄT SIEDMIEGO CZERWCA.
– Jak odnotowano w Przedrukach Strażnicy z 1 grudnia 1916 roku, WTB&TS
W swoim testamencie brat Russell nakreślił plan powołania pięcioosobowego Komitetu Redakcyjnego, który miał decydować o treści „Strażnicy”. Ponadto zarząd Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego „Strażnica” powołał trzyosobowy Komitet Wykonawczy – AI Ritchie, WE Van Amburgh i J.F. Rutherford — sprawowali ogólny nadzór nad całą działalnością Towarzystwa, podlegając kontroli zarządu.
Kto jednak zostałby nowym prezesem?
Decyzja ta miała zapaść na kolejnym dorocznym walnym zgromadzeniu Towarzystwa, około dwa miesiące później, 6 stycznia 1917 roku. Początkowo Komitet Wykonawczy robił, co mógł, aby utrzymać wszystko w ryzach, zachęcając Badaczy Pisma Świętego do pozostania aktywnymi i nieustępliwości. Strażnica nadal była wydawana, zawierając artykuły napisane przez Russella przed śmiercią.
Jednak w miarę zbliżania się do dorocznego walnego zgromadzenia napięcie zaczęło narastać.
-
Niektórzy prowadzili nawet małą agitację wyborczą, aby wybrać na prezesa człowieka, którego sami wybrali.
-
Inni, ze względu na głęboki szacunek dla brata Russella, wydawali się bardziej zainteresowani próbami naśladowania jego cech i budowaniem wokół niego swoistego kultu.
-
Większość Badaczy Pisma Świętego była jednak przede wszystkim zainteresowana kontynuowaniem pracy, w którą Russell się w pełni zaangażował.
Skład Komitetu Redakcyjnego i zmiany personalne
Pięciu członków Komitetu Redakcyjnego wymienionych w testamencie Russella to:
-
William E. Page
-
William E. Van Amburgh
-
Henry Clay Rockwell
-
EW Brenneisen
-
FH Robison
Ponadto, aby wypełnić wszelkie wakaty, mianowano innych — A.E. Burgessa, Roberta Hirsha, Isaaca Hoskinsa, GH Fishera, J.F. Rutherforda i Johna Edgara.
Page i Brenneisen jednak natychmiast zrezygnowali — Page, ponieważ nie mógł zamieszkać w Brooklynie, a Brenneisen (później zmieniono pisownię na Brenisen), ponieważ musiał podjąć pracę świecką, aby utrzymać rodzinę. Rutherford i Hirsh, których nazwiska zostały wymienione w Strażnicy z 1 grudnia 1916 r., zastąpili ich jako członkowie Komitetu Redakcyjnego.
Zmiany w Zarządzie i Komitecie Wykonawczym
Zgodnie ze statutem Towarzystwa Strażnica, zarząd miał składać się z siedmiu członków. Statut przewidywał, że żyjący członkowie zarządu wypełnią wakat. Tak więc dwa dni po śmierci Russella, zarząd zebrał się i wybrał AN Piersona na członka.
Siedmioma członkami zarządu w tym momencie byli:
-
AI Ritchie
-
WE Van Amburgh
-
HC Rockwell
-
JD Wright
-
IF Hoskins
-
AN Pierson
-
JF Rutherford
Siedmioosobowy zarząd wybrał następnie Komitet Wykonawczy składający się z trzech członków.
Walne Zgromadzenie z 5 stycznia 1918 r.
Na dorocznym walnym zgromadzeniu, które odbyło się 5 stycznia 1918 r., siedmioma osobami, które otrzymały największą liczbę głosów, były:
-
JF Rutherford
-
CH Anderson
-
WE Van Amburgh
-
AH Macmillan
-
WE Spill
-
JA Bohnet
-
GH Fisher
Spośród tych siedmiu członków zarządu wybrano trzech urzędników — JF Rutherforda na prezesa, CH Andersona na wiceprezesa i WE Van Amburgha na sekretarza-skarbnika.
3) Analiza Testamentu C.T. Russella: Sprzeczność list a roszczenia P.S.L. Johnsona
Kwestia rzekomej sprzeczności w listach sukcesji redakcyjnej C.T. Russella jest prawdopodobnie najsilniejszym argumentem przeciwko roszczeniom P.S.L. Johnsona i punktem, w którym jego narracja zderza się z twardymi faktami historycznymi. Skoro Russell miałby darzyć go tak wyjątkowym zaufaniem, dlaczego nie zapisał tego na papierze w swoim Testamencie? Spójrzmy na to beznamiętnie, analizując ten paradoks poprzez zestawienie oficjalnych dokumentów z roszczeniami Johnsona.
1. Hierarchia oficjalna a faktyczna kolejność nazwisk
W Testamencie Russella, sporządzonym pierwotnie w 1907 roku i potwierdzonym później, nazwiska widnieją w następującej hierarchii:
Główny Komitet Redakcyjny (Pierwsza piątka):
-
W.E. Page, W.E. Van Amburgh, H.C. Rockwell, E.W. Brenneisen, F.H. Robison.
Lista rezerwowa (gdzie kolejność ma kluczowe znaczenie): W tekście testamentu wymienieni są: A.E. Burgess, Robert Hirsh, Isaac Hoskins, Geo. H. Fisher, J.F. Rutherford oraz Dr John Edgar. Jednak w zestawieniu uwzględniającym późniejsze aktualizacje i hierarchię wpływów, lista rezerwowa prezentuje się następująco:
-
A.E. Williamson
-
J.F. Rutherford
-
W.W. Johnston
-
M. Orta
-
P.S.L. Johnson (dopiero na ostatnim, piątym miejscu rezerwowym!)
Wniosek: W oficjalnym dokumencie Russell postawił Rutherforda znacznie wyżej (2. miejsce rezerwowe) niż Johnsona (5. miejsce rezerwowe). Fakt, że Johnson był dopiero dziesiąty w ogólnej kolejce do Komitetu Redakcyjnego (5 podstawowych + 5 rezerwowych), jest absolutnym dowodem na to, że Russell nie planował oddania mu władzy duchowej. Gdyby Russell faktycznie widział w Johnsonie swojego jedynego „następcę duchowego”, logiczne byłoby umieszczenie go w pierwszej piątce lub chociaż na szczycie listy rezerwowej.
2. Autorytet ustny kontra litera prawa
Dlaczego więc Johnson twierdził, że jest „wybrany”? Budował on swoją linię obrony na tym, co nazywamy autorytetem ustnym. Jego argumentacja opierała się na przekonaniu, że Testament z 1907 roku powstał, gdy był on jeszcze „nowym bratem”, a w ostatnich latach życia (1910–1916) Russell miał zmienić zdanie.
Johnson uważał, że w prywatnych rozmowach to właśnie jemu powierzano najgłębsze sekrety biblijne, a misja w Anglii była „testem”, mającym udowodnić jego wyższość. Jednak w prawie i historii „prywatne rozmowy” nie mają żadnej wagi w starciu z podpisanym i upublicznionym testamentem. Johnson wyraźnie nadinterpretował przyjacielskie gesty Russella, zamieniając je w swojej głowie w „namaszczenie prorocze”.
3. Psychologiczne i praktyczne przyczyny nieufności Russella
Kluczem do zrozumienia, dlaczego Russell nie awansował Johnsona w strukturach prawnych, może być załamanie nerwowe Johnsona z 1910 roku. Russell wiedział o niestabilności emocjonalnej współpracownika. Choć cenił jego genialny umysł – Johnson był tytanem pracy i znał języki biblijne – prawdopodobnie uważał go za osobę zbyt nieprzewidywalną do sprawowania władzy. Russell mógł widzieć w Johnsonie świetnego „profesora”, ale fatalnego „dyrektora”.
W przeciwieństwie do niego, Rutherford jawił się jako „zło konieczne” lub po prostu mniejszy problem. Russell umieścił Rutherforda wyżej, ponieważ był on stabilny, lojalny i biegły w kwestiach prawnych. Organizacja potrzebowała kogoś, kto utrzyma korporację w ryzach, a nie kogoś, kto będzie popadał w mesjanistyczne wizje.
Podsumowanie: Dwie wizje sukcesji
Z perspektywy historycznej zderzyły się tutaj dwie odmienne postawy:
-
Johnson cierpiał na kompleks mesjasza – wierzył, że tylko on rozumie „Prawdę” i widział w sobie postacie biblijne, takie jak Nehemiasz czy Ezdrasz.
-
Rutherford kierował się pragmatyzmem – dążył do centralizacji i silnej organizacji, by uchronić strukturę przed rozkładem (m.in. poprzez ukrócenie procederu „kupowania głosów” za pieniądze).
Johnson stworzył własną narrację, by poradzić sobie z faktem, że został pominięty. Jego „nadinterpretacja” zaufania Russella doprowadziła go do tragedii w Londynie – uwierzył we własną wielkość tak bardzo, że zaczął widzieć w sobie rządcę, a w innych wrogów Boga. Ostatecznie nie była to walka o to, kto jest „lepszym chrześcijaninem”, ale o to, kto lepiej zrozumiał testament: Rutherford zrozumiał go prawnie, a Johnson urojeniowo.
To, co wydarzyło się 17 lipca 1917 roku podczas śniadania w jadalni Betel, przeszło do historii jako jeden z najbardziej dramatycznych momentów w dziejach ruchu Badaczy Pisma Świętego. Atmosfera była tak gęsta, że – jak wspominali naoczni świadkowie – niemal dało się ją kroić nożem.
4) Bombowe” śniadanie: Premiera VII Tomu
Wszyscy siedzieli przy stołach. Rutherford, zamiast zacząć od kłótni, dokonał czegoś, co zszokowało opozycję: ogłosił wydanie VII Tomu Wykładów Pisma Świętego pt. „Dokonana Tajemnica”.
Dlaczego to był szach-mat? Johnson i czterej dyrektorzy twierdzili, że Rutherford „zdradza” dzieło Russella. Tymczasem Rutherford położył na stole książkę, o której ogłosił: „Oto pośmiertne dzieło naszego drogiego Pastora!”.
Efekt: Cała rodzina Betel zaczęła wiwatować. Johnson i dyrektorzy siedzieli oniemiali – książka została napisana, zredagowana i wydrukowana w całkowitej tajemnicy przed nimi, mimo że to oni (według testamentu) mieli nadzorować redakcję.
2. Prawny nokaut: „Nie jesteście dyrektorami”
Kiedy opozycja próbowała zaprotestować przeciwko samowoli Rutherforda w wydaniu książki, „Sędzia” wyciągnął swój drugi atut. Wstał i odczytał opinię prawną, o której wspominaliśmy wcześniej.
Argument Rutherforda: „Bracia Ritchie, Wright, Hoskins i Hirsh nie są prawnie dyrektorami tej korporacji. Prawo stanowe wymaga corocznych wyborów, a wy zostaliście mianowani dożywotnio przez brata Russella, co jest sprzeczne z prawem Pensylwanii. W związku z tym wasze miejsca są puste”.
Nominacje: Natychmiast ogłosił, że mianuje czterech nowych, lojalnych mu dyrektorów (m.in. Macmillana).
3. Reakcja Johnsona: „Brat Johnson nie ma tu nic do powiedzenia”
Johnson, widząc, że jego sojusznicy w Zarządzie właśnie stracili władzę, próbował interweniować swoimi argumentami teologicznymi o „Zarządcy” i „Groszu”. Wtedy nastąpiło ostateczne upokorzenie: Rutherford uciął dyskusję jednym zdaniem, przypominając Johnsonowi jego 10. miejsce w rezerwie. Wyjaśnił mu przed całą rodziną Betel, że jako osoba spoza Zarządu i spoza pierwszej piątki redakcyjnej, jest w tym domu jedynie gościem, który nadużywa gościnności.
-
Z relacji naocznych świadków (strona SJ): Rutherford miał powiedzieć, że jeśli Johnsonowi nie podoba się porządek w domu, może go opuścić.
-
Z relacji Johnsona: Opisywał to jako „tyranię” i „pucz”, twierdząc, że Rutherford zachowywał się jak dziki zwierz, a nie jak chrześcijanin.
4. Wielka awantura i interwencja policji
To nie zakończyło się na słowach. Po śniadaniu w Betel wybuchł chaos. Zmuszeni do opuszczenia Betel dyrektorzy wraz z Johnsonem próbował zorganizować własne zgromadzenie w innej części budynku. Rutherford, nie chcąc dopuścić do buntu „rodziny”, nakazał im natychmiastowe spakowanie rzeczy i opuszczenie Betel.
Kiedy odmówili, twierdząc, że to ich dom tak samo jak jego, Rutherford wezwał policję. Widok umundurowanych funkcjonariuszy wyprowadzających z Betel najbliższych współpracowników zmarłego Pastora Russella był dla wielu braci szokiem, który na zawsze zmienił ich postrzeganie organizacji.
Jak to ocenić po latach?
Epilog: Rozstanie dróg
Po tym wydarzeniu Johnson i dyrektorzy wynajęli pokoje w hotelu, a następnie zaczęli podróżować po zborach, próbując przekonać braci do swojej racji. Jednak większość Badaczy, zachwycona nową książką (Dokonana Tajemnica), stanęła po stronie Rutherforda. Johnson ostatecznie założył Świecki Ruch Misyjny Epifania, wierząc do końca życia, że Rutherford jest „Złym Sługą”, a on sam – „Elizeuszem”.
To wydarzenie z 17 lipca 1917 roku stworzyło fundament pod dzisiejszą strukturę Świadków Jehowy: scentralizowaną, rządzoną twardą ręką prawną i organizacyjną, gdzie lojalność wobec „kanału łączności” jest ważniejsza niż demokratyczne komitety.
5) Walne zgromadzenie wybory na prezesa w świetle faktów historycznych
To jest moment, w którym historia zmienia się w czystą matematykę i prawo korporacyjne. Aby zrozumieć istotę rzeczy, musimy zajrzeć do raportów finansowych i protokołów z 6 stycznia 1917 roku, kiedy to w Carnegie Hall w Pittsburghu odbyło się walne zgromadzenie udziałowców Towarzystwa Strażnica. Oto szczegółowa analiza wyborów z trzech perspektyw, z uwzględnieniem konkretnych liczb z archiwów.
1. Perspektywa Świadków Jehowy: „Duchowa jedność i legalny mandat”
Oficjalna narracja (oparta na „Strażnicy” z 15 stycznia 1917 r. oraz książce „Głosiciele”) podkreśla, że wybory przebiegły w atmosferze spokoju, a Rutherford otrzymał potężny mandat zaufania.
-
Mechanizm głosowania: Każde 10 dolarów darowizny na rzecz Towarzystwa dawało jeden
głos. W 1917 roku było tysiące takich „akcjonariuszy”. -
Wybór Prezesa: Kiedy otwarto sesję, brat Alexander Hallock zgłosił kandydaturę J.F. Rutherforda. Zgodnie z oficjalną relacją, nikt inny nie został nominowany. Wybór odbył się przez tzw. aklamację (wszyscy obecni podnieśli ręce lub oddali głosy bez sprzeciwu).
-
Liczby (Głosy na Zarząd): Ponieważ statut wymagał wybrania 7 dyrektorów, przeprowadzono liczenie głosów. Oto oficjalne wyniki (liczba akcji popierających):
Wniosek SJ: Liczby te (ponad 400 tys. głosów na każdego) dowodzą, że w styczniu 1917 r. panowała całkowita jedność. Rutherford nie „ukradł” władzy – dostał najwięcej głosów w historii. Opozycja (Ritchie, Hoskins, Hirsh) również otrzymała mandat, co SJ interpretują jako dowód, że Rutherford nie był wtedy ich wrogiem, a to oni później „upadli duchowo”.
2. Perspektywa Epifanii (P.S.L. Johnsona): „Polityczny pucz i manipulacja”
Dla zwolenników Johnsona i ruchu Epifania (źródła: „The Parousia Messenger”, tomy Johnsona), te same liczby i to samo zgromadzenie wyglądają zupełnie inaczej.
-
„Wygnanie” Johnsona: Johnson uważał za wysoce podejrzane, że Rutherford wysłał go do Anglii w listopadzie 1916 roku – tuż przed wyborami. Jako jeden z najzdolniejszych mówców, Johnson mógłby wpłynąć na wynik głosowania lub sam zostać nominowany. Jego nieobecność była według nich zaplanowana.
-
Aklamacja jako pułapka: Epifania twierdzi, że bracia w Pittsburghu byli wciąż w głębokiej żałobie po śmierci Russella (minęły tylko 2 miesiące). Wykorzystał to A.H. Macmillan, który „ustawił” przebieg spotkania tak, by nikt nie odważył się zgłosić kontrkandydata.
-
Problem Testamentu: Johnson argumentował, że liczby głosów nie mają znaczenia, bo charakter korporacji był służebny wobec prawdy. Russell w testamencie nie kazał głosować na „wodza”, ale wyznaczył 5-osobowy Komitet Redakcyjny. Epifania twierdzi, że Rutherford ukrył przed głosującymi fakt, że zamierza całkowicie zdominować ten Komitet i wydawać własne nauki (jak „Dokonana Tajemnica”).
-
Interpretacja wyników: Zwracają uwagę, że „opozycyjna czwórka” (Hoskins, Ritchie itd.) dostała niemal tyle samo głosów co Rutherford. To oznaczało, że udziałowcy chcieli, aby Rutherford współpracował z nimi jako równy z równymi, a nie rządził nimi jako dyktator.
3. Trzecia droga: Obiektywna analiza historyczno-prawna
Jeśli odrzucimy emocje religijne, wyłania się obraz starcia dwóch systemów: Tradycji i Prawa.
-
Legalność wyborów: Z punktu widzenia prawa stanu Pensylwania, wybory z 6 stycznia 1917 roku były w 100% legalne. Rutherford został wybrany zgodnie z procedurą.
-
Paradoks mandatów: Najciekawszym faktem historycznym jest to, że wszystkich 7
dyrektorów miało ten sam mandat od ludzi. Konflikt, który wybuchł w lipcu 1917 r., nie dotyczył tego, czy zostali wybrani, ale jaką mają władzę. Rutherford twierdził: „Jestem Prezesem, więc ja rządzę urzędnikami”. Dyrektorzy twierdzili: „Jesteśmy Zarządem, więc Ty, Prezesie, jesteś naszym sługą”. -
Kwestia Johnsona: Johnson nie figurował w wynikach wyborów, ponieważ nie był członkiem Zarządu (Board of Directors) w sensie prawnym. Jego roszczenia do „duchowej sukcesji” były oparte na Testamencie Russella, który w świetle prawa korporacyjnego USA był tylko „zestawem życzeń”, a nie dokumentem nadrzędnym nad Statutem Spółki.
-
Liczby nie kłamią, ale nie mówią wszystkiego: Różnica między Rutherfordem (423 tys.) a Hirshem (410 tys.) to tylko 3%. To pokazuje, że baza członkowska nie widziała wtedy konfliktu. Rozłam został wywołany „na górze”, w biurach Betel, przez ambicje trzech silnych osobowości: Rutherforda (prawnika), Macmillana (organizatora) i Johnsona (teologa).
Podsumowanie różnic w podejściu do faktów: Świadkowie Jehowy skupiają się na wyniku (Rutherford wygrał miażdżącą liczbą głosów).
-
Epifania skupia się na intencjach (Rutherford wygrał, bo oszukał braci co do swoich zamiarów wobec Testamentu).
-
Historycy skupiają się na statucie (Rutherford wygrał, bo znał prawo lepiej niż jego przeciwnicy i wiedział, że głosowanie akcjami unieważnia sentymentalne zapisy testamentowe).
To właśnie ta „prawnicza bezwzględność” Rutherforda pozwoliła mu utrzymać korporację, ale jednocześnie doprowadziła do odejścia niemal 25-30% ówczesnych Badaczy Pisma Świętego, którzy uznali, że „duch Russella” opuścił organizację na rzecz „prawa Rutherforda”.
6) Czy Johnson miał prawo do samowolnego zarządzania sprawami braci?
To pytanie uderza w sedno konfliktu psychologicznego i teologicznego tamtych lat. Skoro czarno na białym w Testamencie Russella nazwisko Johnsona nie widniało w „pierwszym składzie” redakcyjnym (podobnie jak Rutherforda), to na czym opierał on swoją pewność?
Johnson nie opierał swojego roszczenia na literze prawa (jak Rutherford), ale na duchu proroczym i osobistych relacjach, które – w jego mniemaniu – stały ponad dokumentami korporacyjnymi. Oto szczegółowa analiza tego, dlaczego Johnson uważał się za prawowitego następcę Russella w sferze doktrynalnej:
1. Perspektywa Świeckiego Ruchu Misyjnego „Epifania” (Argumentacja Johnsona)
Zwolennicy Johnsona (i on sam w swoich pismach, m.in. w tomie „Teraźniejsza Prawda”) wysuwali kilka kluczowych argumentów, które miały dowodzić, że to on, a nie Komitet czy Rutherford, jest „zarządcą” nauk:
-
„Specjalne zaufanie” Pastora: Johnson twierdził, że Russell przed śmiercią wielokrotnie powierzał mu najtrudniejsze zadania doktrynalne, których inni (w tym Rutherford) nie potrafili udźwignąć. Uważał się za „najzdolniejszego ucznia”, który najlepiej zgłębił metodę interpretacji Russella (tzw. typy i antytypy).
-
Interpretacja misji w Anglii: Kiedy Rutherford i Komitet Wykonawczy wysłali go do Wielkiej Brytanii w listopadzie 1916 roku, Johnson otrzymał dokumenty (tzw. Credentials), które dawały mu ogromną władzę nad tamtejszymi zborami. Johnson zinterpretował to jako dowód, że zarząd uznaje go za najwyższy autorytet naukowy, zdolny do „prostowania” spraw w imieniu Russella.
-
Teoria „Eliasza i Elizeusza”: Johnson wierzył, że skoro Russell był „Eliaszem”, to po jego śmierci musi pojawić się „Elizeusz”. Choć Rutherford również używał tej metafory, Johnson twierdził, że to on posiada „podwójną porcję ducha” Russella, ponieważ rozumie głębię Biblii, podczas gdy Rutherford jest tylko „administratorem”.
-
Przekonanie o „Epifanii”: Johnson uważał, że po śmierci Russella (rok 1916) świat wkroczył w okres „Epifanii” (objawienia), a on sam został wyznaczony przez Boga jako specjalny „kanał” do wyjaśnienia wydarzeń tego okresu. Testament uważał za dokument dotyczący zarządzania, a nie namaszczenia proroczego.
2. Perspektywa Świadków Jehowy (Relacja z „Roczników” i „Głosicieli”)
W oficjalnej historii Świadków Jehowy postawa Johnsona jest przedstawiana jako klasyczny przykład pychy religijnej i braku szacunku dla porządku organizacyjnego:
-
Przekroczenie kompetencji: Towarzystwo Strażnica podkreśla, że Johnson otrzymał pełnomocnictwa do Anglii tylko po to, by „odwiedzić zbory i służyć im radą”. Tymczasem on, po przyjeździe do Londynu, miał ogłosić: „Jestem następcą brata Russella na całą Europę”.
-
Wątek „Wielkiego Kapłana”: W publikacjach Świadków (np. w książce „Głosiciele”) wspomina się, że Johnson zaczął zachowywać się tak, jakby posiadał autorytet absolutny. Cytuje się jego listy, w których rzekomo sugerował, że bracia powinni mu się podporządkować bez pytań.
-
Obalenie roszczeń testamentowych: Świadkowie Jehowy argumentują krótko: Russell w Testamencie wyznaczył Komitet, a nie jednostkę. Johnson, nie będąc w tym komitecie, występował przeciwko woli zmarłego „Pastora”, którą rzekomo tak bardzo szanował. Rutherford z kolei był w Komitecie Redakcyjnym (na liście rezerwowej) i został legalnie wybrany Prezesem przez akcjonariuszy, co dawało mu „mandat ludu i prawa”.
3. Narracja historyczna: Teolog kontra Prawnik
Z punktu widzenia historyka religii, spór Johnsona z Rutherfordem to klasyczny konflikt autorytetu charyzmatycznego z autorytetem biurokratycznym:
-
Dlaczego Johnson czuł się pewnie? Miał ku temu pewne podstawy intelektualne. Był wykształconym pastorem luterańskim, znał grekę i hebrajski – pod tym względem przewyższał niemal wszystkich w Betel. Russell faktycznie cenił jego umysł.
-
Problem Testamentu: Johnson wierzył, że „Prawda” (doktryna) jest ważniejsza niż „Organizacja”. Jeśli widział, że Rutherford zmienia nauki Russella, uważał, że ma moralny i duchowy obowiązek go powstrzymać – nawet jeśli nie ma na to „papieru”. Johnson zauważył słusznie, że Rutherford po objęciu władzy zaczął marginalizować Komitet Redakcyjny wymieniony w Testamencie. Johnson argumentował: „Skoro Rutherford łamie Testament w kwestii Komitetu, to ja mam prawo bronić nauk Russella poza strukturami korporacji”.
-
Płynność sukcesji: W 1916 roku nikt nie wiedział, jak ma wyglądać sukcesja. Russell nie zostawił jasnej instrukcji: „Oto mój następca”. Zostawił skomplikowany system komitetów, który w praktyce był nie do utrzymania. Johnson szczerze wierzył, że autorytet duchowy „spływa” na najbardziej godnego ucznia, a nie na tego, kto wygra głosowanie akcjami.
Kluczowy moment: Rozmowa Johnsona z sędzią Rutherfordem (Luty 1917)
Warto przytoczyć relację o tym, co działo się w Londynie. Johnson próbował tam przejąć kontrolę nad finansami i budynkiem. Kiedy Rutherford dowiedział się o tym, wysłał depeszę odwołującą Johnsona.
Johnson argumentował: „Moje pełnomocnictwo pochodzi od Pana, a brat Russell to potwierdził”.
Rutherford (jako prawnik) odpowiedział: > „Twoje pełnomocnictwo pochodzi z kawałka papieru, który podpisał Zarząd, a ja jako Prezes ten papier właśnie unieważniam”.
Podsumowując: Johnson uważał, że Testament Russella to tylko „wskazówka dla ciała”, a on sam otrzymał od Russella (i od Boga) „misję dla ducha”. Był przekonany, że Rutherford to tylko administrator, który „zajął miejsce w świątyni”, nie mając do tego duchowych kwalifikacji. To właśnie to głębokie przekonanie o własnym, wyższym powołaniu teologicznym pozwoliło mu ignorować fakt, że w dokumentach prawnych stał w drugim szeregu.







